| Kupuj w USA - Naprawdę warto! AJ-MOTOR-TEAM |
|
|
|
| Wycieczki Motocyklowe USA |
|
|
|
|
“God created the world in seven days, and on the eighth, he created Harley-Davidson.”
Wszyscy pamiętajmy o wpłatach na Imprezy na które się zapisaliśmy.
|
Webchapterowa
Pomoc dla Chorego Jakuba
|
|
|
|
|
|
|
UWAGA!!! - Sami dopisujemy terminy zlotów. - Teraz wszystkich dopisanych imprez jest: 13 .
|
|
|
|
|
|
|
Harleyem przez PRL
Wysłany przez admin dnia 12-11-2010 o godz. 23:56:27 (573 odsłon) |
|
kris napisał (a) "...Art. nadesłany przez Redakcję czasopisma „Chrom&Płomienie” ... Było lato roku 1984, upał, super pogoda, słońce, a ja jak zwykle „w lesie". Właśnie kończyłem składać WL-kę w „dużym” (12 m²) pokoju mojego mieszkania na trzecim piętrze. Właściwie motocykl był gotowy, męczyłem się tylko z górą silnika. W tamtych czasach oryginalne tłoki do Harleya kosztowały majątek. Były dwie możliwości: albo stosowało się tłoki z motocykla MZ, ze stoczonym o 2 mm denkiem, podcięte od spodu 3 mm i oczywiście z wytoczonym rowkiem na pierścień olejowy, lub tłoki od Malucha (Fiat 126p) z przetoczonym płaszczem i zrobioną również na tokarce owalizacją. Należy tutaj powiedzieć, że wszystkie prace tokarskie wykonywał zaprzyjaźniony pan Józek. Każdy (motocyklista) miał takiego pana Józka, bo bez niego składanie motocykli było niemożliwe. W późnym PRL-u we Wrocławiu było około 15 Harleyów, ich szczęśliwi właściciele ciągle je remontowali i przerabiali z wielką determinacją, utrzymując maszyny na chodzie. "
Notatka: .........Cały artykuł znajduje sie w wydaniu 9 dwumiesicznika o amerykańskiej motoryzacji „Chrom&Płomienie” (Na stronie „Chromów“ znajduje sie m.in. ciekawy artykul o historii Harleya XA) „Chrom&Płomienie”
|
|
 |
[ Czytaj więcej... | Wracając do tłoków; zawsze byłem zwolennikiem tłoków od Malucha, więc gdy pan Józek przetoczył mi stare (sic!) tłoki na nowe do mojego Harego to pobiegłem z cylindrami i tłokami do warsztatu na Sienkiewicza. Warsztat nazywany potocznie „u Sztadmilera” wykonał szlif szybko, ale jak wszystko w tamtych czasach, niechlujnie i niestarannie. Przeprowadziłem wzrokową kontrolę jakości i stwierdziłem: będzie chodzić.
W cylindrach wymieniłem jeszcze zawory, stosowało się ssące od STARA 29, oczywiście po delikatnej przeróbce. Pozwalało to zwiększyć średnicę grzybków zaworów o bodajże dwa milimetry w stosunku do oryginału.
Prowadnice zaworowe wystarczyło przelecieć rozwiertakiem do 9 mm i był miodzik, ale tylko, jeżeli w cylindrach były oryginalne o średnicy otworu ok. 8,75 mm. Oczywiście, u mnie już kiedyś ktoś je rozwiercił i musiałem robić nowe. Żeliwo na prowadnice zdobyłem w odlewni żeliwa wynosząc wlewki od kaloryferów. Daleko mu było do żeliwa modyfikowanego, ale miało podstawową zaletę, że po prostu było. Prowadnice zrobił (wytoczył) oczywiście pan Józek, a ja je wbiłem do cylindrów prostym przyrządem i młotkiem, następnie rozwierciłem indywidualnie pod każdy zawór nastawnym rozwiertakiem. Silnik składałem całą noc z czwartku na piątek i około 15:00 motocykl był gotowy. Pośpiech był wskazany, bo właśnie w ten dzień zaczynał się zlot w Lubaszu.
Pozostawało jedynie znieść „złoma” na ulicę. Niestety, nie miałem nikogo pod ręką do pomocy. Długo się nie namyślając, odkręciłem tylny błotnik i postawiłem motocykl pionowo w windzie. Wszedł na styk. Na klatce schodowej drzwi od windy otworzyła mi zdumiona sąsiadka, której rzuciłem „dzień dobry” i jak gdyby nigdy nic zjechałem na parter.
Na dworze szybko poprzykręcałem blachy, akumulator i zabrałem się do odpalania. Benzyna, kranik, ssanie, trzy razy kopnąć, opóźnić zapłon, ustawić kopa na sprężanie, otworzyć ssanie o dwa ząbki – kontakt (tzn. włączyć stacyjkę na zapłon), energiczny ruch nogą i…chodzi… Przyśpieszyłem zapłon, dałem mały gaz, zaczął równiej pracować. Na początku strasznie dymił resztkami oleju, którego nie zdążyła wypompować z karteru dolna pompa. Zajefajny dźwięk wydechu przyprawiał mnie o lekkie drżenie serca, ale nie było czasu na „podziwianie widoków”, trzeba się było zbierać na zlot. Krótko po dziewiętnastej pomykałem już wartko przez miasto kierując się na Poznań. Chciałem szybko wydostać się na trasę, by dać niedotartemu silnikowi trochę oddechu.
Motocykl szedł równo, pięknie dudniąc basem co wzbudzało szerokie zainteresowanie ludzi, w tym pięknych pań. Na trasie utrzymywałem ok. 80-90 km/h. Bezproblemowo przejechałem około 100 km i wtedy spotkałem Zbyszka Horodniczego z ekipą jadącego na zlot nie wiedząc dlaczego nie Harleyem tylko dużym Fiatem. Po przywitaniu na parkingu chłopaki zapalili tradycyjnego jointa i pojechałem dalej. Niestety, zacząłem raźno odkręcać gaz i po jakimś czasie silnik przestał pracować na jeden gar. Rewelacja. W międzyczasie zrobiło się ciemno, a ja stałem i zastanawiałem się co dalej. Po omacku odkręciłem i podniosłem szklanki popychaczy i wszystko było jasne; jeden zawór został w górze. Żeliwo było marnej jakości i zawór się zatarł. Stałem na jakimś wzniesieniu. W oddali widziałem słabe światełko. Tak, to było moje światełko nadziei. Zepchałem motocykl, wskoczyłem na siodło i potoczyłem się na luzie.
Dotarłem do samotnego gospodarstwa stojącego przy szosie. Nad bramą dyndała nieosłonięta żarówka, a w jej świetle widniał czerwony szyld „SOŁTYS”. Po półgodzinnym waleniu w bramę z czeluści podwórka wyłonił się nieogolony jegomość w gumofilcach-walonkach i koszuli, która kiedyś pewnie była biała. Pomimo zreferowania mu mojego problemu nie chciał słyszeć o wpuszczeniu mnie do środka. Musiałem uderzyć w socjalistyczną nutę, że jako jedyny przedstawiciel władzy ludowej w okolicy itd powinien dawać przykład i oczywiście udzielić wszelkiej pomocy. Panopek podrapał się w główkę, postał trochę, po czym wpuścił mnie do szopy, gdzie było klepisko zasłane trocinami i co najważniejsze - światło (czyli dyndająca goła żarówka). Sołtys poszedł spać, a ja rześko zabrałem się do pracy. Były to jeszcze takie czasy, kiedy woziło się ze sobą wszystkie potrzebne narzędzia. Szybko odkręciłem głowicę, „portki” gaźnika, a następnie zrzuciłem cylinder. Zawór wbiłem na swoje miejsce, ale ciężko szedł wiec nie ma zmiłuj - trzeba było go wyciągać. Położyłem cylinder „na plecach” i starym sposobem radzieckiego żołnierza uderzając w miseczkę młotkiem za pośrednictwem kawałka rurki, zdjąłem zamki i zawór był na wierzchu. Okazało się, że zatarty trzonek zaworu wymaga szlifowania. Skąd ja tu teraz wezmę szlifierkę albo tokarkę? Porozglądałem się po pomieszczeniu i dostrzegłem w rogu rozpadające się biurko. W jednej z szuflad leżała, a jakże, rozklekotana wiertarka. Mimo że w uchwycie nie było jednej szczęki jakoś zamocowałem zawór i znalezionym papierem ściernym zacząłem robić szlif trzonka zaworu.
Dopasowałem go ślicznie do prowadnicy. Teraz zostało najlepsze: wcisnąć miseczkę i założyć zamki. Niestety, chyba nastąpiło jakieś rozprężenie, a może to zbyt duża euforia z powodu szybkiego postępu prac, ale klucz, którym uginałem sprężynę ześliznął się i wszystko tj. miska i dwa zamki poleciały w kosmos, czytaj: we wióry. Chyba godzinę tego szukałem, ale jeden zameczek zaginął, niestety. Już chciałem się poddać, ale przecież jeszcze nigdy nie wracałem z trasy na sznurku. Trzeba coś wymyślić, przecież nie będę zimował u chłopa. Natężyłem rozum niczym Pomysłowy Dobromir i po chwili miałem gotowy patent w głowie: z płotu wyjąłem kawałek drutu, wygiąłem sprytną szajbę, zarysem przypominającą wycinek stożka jakim był też ów nieszczęsny zamek. Udało się to wszystko zmontować i już przed czwartą rano silnik odpalił, i chodził jak zegarek...
Dylak
Cały
artykuł znajduje sie w wydaniu 9 dwumiesicznika o amerykańskiej
motoryzacji „Chrom&Płomienie” (Na stronie „Chromów“
znajduje sie m.in. ciekawy artykul o historii Harleya XA)
84.3 KB więcej ] |
|
|
|
Ksiazka Hipisi PRL-u
Wysłany przez kris dnia 29-09-2008 o godz. 12:02:45 (2230 odsłon) |
|
tigerhd napisał (a) "Polecam wszystkim nowa ksiazke Kamila Sipowicza Hipisi PRL-u.Sadzilem ze nigdy nikt nie wspomni o dawnym rochu Hipisowskim w Polsce i nagle dostalem sms-a o promocji tej ksiazki,nie moglem na niej byc ale jak najszybciej ja kupilem.Jest dobra nie super po"
|
|
 |
[ Czytaj więcej... | Polecam wszystkim nowa ksiazke Kamila Sipowicza Hipisi PRL-u.Sadzilem ze nigdy nikt nie wspomni o dawnym rochu Hipisowskim w Polsce i nagle dostalem sms-a o promocji tej ksiazki,nie moglem na niej byc ale jak najszybciej ja kupilem.Jest dobra nie super poniewaz stanowczo za malo jest wspomnien ludzi z tego okresu,udalo sie Kamilowi oddac w wywiadach z ludzmi atmosfere tamtych czasow.Przezywam te czasy bardzo osobiscie ,uczestniczylem w tym ruchu .Wlasnie wtedy tez pokochalem wolnosc jaka mozna bylo osiagnac jezdzac Harleyem.Wraz z kolega i jego dziewczyna jechalismy trzy dni autostopem do Budapesztu aby zobaczyc film Easy Raider.W Polsce byl wtedy pokazywany na zamknietych seansach ,To wtedy wlasnie marzylem o takiej wolnosci.Kolege spotkalem na zlocie w Karpaczu mieszka we wroclawiu i tez jezdzi Harleym
Pozdrawiam Irek
] |
|
|
The alarm-clock
Wysłany przez kris dnia 21-07-2008 o godz. 19:24:47 (4436 odsłon) |
|
|
 |
[ Czytaj więcej... |
Kliknij na dolną strzałkę 230 bajtów więcej ] |
|
|
|
zawał Harleyowego serca
Wysłany przez kris dnia 13-03-2008 o godz. 18:53:42 (2310 odsłon) |
|
marcosia napisał (a) "Zawał mięśnia sercowego
Wracasz do domu samochodem (oczywiście sam) po niezwykle ciężkim dniu pracy. Jesteś naprawdę zmęczony, jesteś naprawdę zestresowany i zdenerwowany. Nagle odczuwasz SILNY BÓL w klatce piersiowej, który zaczyna promieniować w "
|
|
 |
[ Czytaj więcej... | Zawał mięśnia sercowego
Wracasz do domu samochodem (oczywiście sam) po niezwykle ciężkim dniu pracy. Jesteś naprawdę zmęczony, jesteś naprawdę zestresowany i zdenerwowany. Nagle odczuwasz SILNY BÓL w klatce piersiowej, który zaczyna promieniować w kierunku ramienia i w górę w kierunku szczęki. Jesteś w odległości zaledwie kilku chwil od szpitala najbliższego miejsca Twojego zamieszkania. Niestety nie wiesz czy będziesz w stanie tam dotrzeć.
CO ROBIĆ ???
Byłeś szkolony w udzielaniu pierwszej pomocy w przypadku pomocy w zawale serca, ale człowiek który prowadził szkolenie nie powiedział Wam jak postępować z samym sobą !!! JAK PRZEŻYC ATAK SERCA KIEDY JESTEŚ SAM
Ponieważ wielu ludzi w trakcie dokonywania się zawału serca jest zdana na samych siebie, bez pomocy, osobie której serce bije nieprawidłowo i która zaczyna odczuwać omdlenie
ZOSTAJE TYLKO OKOŁO 10 SEKUND ZANIM UTRACI PRZYTOMNOŚĆ !!!
CO ROBIĆ ???
odpowiedź:
Nie panikuj, ale zacznij KASZLEĆ, bardzo intensywnie powtarzając tą czynność.
Przed każdym kaszlnięciem powinien być nabrany głęboki oddech, kaszel powinien być głęboki i przedłużony w celu ewakuowania plwociny zalegającej głęboko wewnątrz klatki piersiowej. Oddech i kaszel musi być powtarzany co dwie sekundy bez przerwy aż do chwili przybycia pomocy, lub do chwili w której poczujesz, że serce ponownie bije normalnie. Głęboki oddech doprowadza TLEN do płuc, a ruch związany z kaszlem uciska serce i utrzymuje krążenie krwi. Ciśnienie wywołane uciskiem na serce podczas kaszlu pomaga również odzyskać prawidłowy rytm serca. W ten sposób ofiary ataku serca mogą dotrzeć do szpitala.
] |
|
|
ZNAKI I SYGNAŁY, które warto zapamiętać
Wysłany przez kris dnia 20-02-2006 o godz. 19:19:59 (4504 odsłon) |
|
Jeśli kiedyś spotkacie
się z takimi gestami, lub spotkaliście się to zobaczcie jeszcze
raz i zapamiętajcie ich znaczenie. To ważne dla wszystkich
tych co jadą w zorganizowanej grupie. Przestrzegajcie,
Notatka: Opracował: kris
|
|
 |
[ Czytaj więcej... | Jeśli kiedyś spotkacie
się z takimi gestami, lub spotkaliście się to zobaczcie jeszcze
raz i zapamiętajcie ich znaczenie. To ważne dla wszystkich
tych co jadą w zorganizowanej grupie. Przestrzegajcie,
wymagajcie ich przestrzegania i rozumienia od innych. To
nie dla fantazji - to jeden z warunków bezpieczeństwa
podczas jazdy w grupie. Szerokiej Drogi!
|
|
ODPALIĆ SILNIK !
Ręka prawa lub lewa wyciągniętą
do linii głowy, kręcenie palcem wskazującym symbolizyjąc
obrót.
|
SKRĘT W
LEWO !
Wyciągaj lewą rękę do linii
horyzontu włokciu całkowicie wyprostowana.
|
| |
|
|
|
|
|
|
|
|
SKRĘT W
PRAWO
Podnieś lewą rękę zgiętą
do pozycji horyzontalnej i obracaj przedramie
o 90 stopni do pozycji pionowej.
|
NIEBEZPIECZEŃSTWO
PO LEWEJ !
Lewa ręka ugiętą na 45 stopni
wskazywanie miejsca niebezpiecznego.
|
|
|
|
|
|
|
|
NIEBEZPIECZEŃSTWO
PO PRAWEJ ! " A
"
Odchylanie ręki prawej do boku
o 45 stopni i wskazywanie miejsca niebezpiecznego.
|
NIEBEZPIECZEŃSTWO
PO PRAWEJ ! " B
"
Lewa ręka nad głowe odchylona
o 45 stopni nad kaskiem z otwartą ugiętą dłonią
w kierunku wskazywanego niebezpiecznego miejsca.
|
|
|
|
|
|
|
|
PRZYŚPIESZYĆ
!
Podnieś lewą rękę do góry
i pokazuj pulsowanie w górę i w dół. Oznacza,
aby przyśpieszyć jazdę.
|
ZWOLNIĆ
! Odsunięta
ręka do boku i ugięta na 45 stopni. Otwartą
dłonią ruszaj w górę i w dół .
|
|
|
|
|
|
|
|
STOP
!
Odstaw rękę do boku ugięte ramię
lewe do 45 stopni z dłonią otwartąodwróconą
do tyłu.
|
JEDEN RZĄD
! Ustaw
nad kaskiem swoją rękę lewą ugiętą na 45 stopni
z dłonią odwróconą i palcami
wyprostowanymi ku górze. To wskazuje
, że lprowadzący chce aby grupa rozpoczęła jazdę w rzędzie
jeden za drugim.
|
|
|
|
|
|
|
|
ZMIANA
FORMACJI
!
Wyciągnij swoje ramię lewe do 45 stopni
z palcem wskazującym i małym palcem rozciągnąłem.
To wskazuje , że trzeba wrócić do formacji
naprzemiennej.
|
ZMNIEJSZYĆ
ODSTĘPY !
Podnieś swoje ramię lewe ruszając
je dwa razy górę i w dół . Na
ten znak składamy spacerówki.
|
|
|
|
|
Zdenerwowany
przez innego motocyklistę. !!!
Wyciągnij rękę z zaciśniętą pięścią
i ugiętą w łokciu na 90 stopni. Otwieraj
cyklicznie palec środkowy, aby jasno pokazać swoje niezadowolenie
innej osobie. Nie zalecane w podróży pod słońce.
|
|
| |
opracował:kris | |
1245 KB więcej | Bezpieczeństwo] |
|
|
|
Zbiór zasad przy jeździe grupowej.
Wysłany przez kris dnia 17-09-2005 o godz. 07:32:21 (3188 odsłon) |
|
 Zbiór zasad przy jeździe grupowej.
Poniższe zasady zostały opracowane na własny użytek przez grupę motocyklistów z USA. Jeżdżą razem od dawna i z biegiem czasu wypracowali taki właśnie schemat postępowania przy jeździe w grupie. Możesz
Notatka: przekazał:Marco
|
|
 |
[ Czytaj więcej... | Zbiór zasad przy jeździe grupowej.
Poniższe zasady zostały opracowane na własny użytek przez grupę motocyklistów z USA. Jeżdżą razem od dawna i z biegiem czasu wypracowali taki właśnie schemat postępowania przy jeździe w grupie. Możesz te zasady stosować lub nie, ale zawsze warto przeczytać!
Zasady jazdy grupowej.
Przygotowania.
– Rutynową kontrolę i niezbędne czynności serwisowe przy motocyklu zrób dzień przed wyjazdem.
– Załóż kompletny strój ze wszystkimi ochraniaczami: kask, kurtkę, spodnie, buty, rękawice.
– Pamiętaj o dowodzie rejestracyjnym z ważnym przeglądem i ubezpieczeniem. Weź też prawo jazdy :)
– Na zbiórkę staw się wypoczęty, z pełnym portfelem i zbiornikiem, za to z pustym pęcherzem.
– Weź ze sobą narzędzia, mapę, przewodnik, komórkę, notes z telefonami i zapasowy kluczyk do stacyjki.
– Przed wyjazdem przedyskutuj z grupą trasę, planowany czas podróży, przystanki i życzenia specjalne.
Technika jazdy i bezpieczeństwo.
– Stale obserwuj otoczenie i bądź gotów do działania.
– Jedź tak jak lubisz i potrafisz, nigdy powyżej swych umiejętności.
– Jedź w odstępie 2 sekund za swym poprzednikiem i pozwól mu korzystać z całej szerokości drogi.
– Nie wyprzedzaj poprzednika bez wyraźnego sygnału z jego strony.
– Wyprzedzaj bezpiecznie, z użyciem kierunkowskazów, zachowując duży odstęp i zostawiaj miejsce dla innych.
– Nie podjeżdżaj i nie wyprzedzaj pojazdów z prawej strony.
– Nigdy nie wyprzedzaj na zakrętach.
– Nie przekraczaj podwójnej ciągłej jeśli akurat nie wyprzedzasz, a i wyprzedzaj tylko wtedy, gdy jest to bezpieczne.
– Zawczasu ustal prędkość wejścia w zakręt i unikaj hamowania silnikiem.
– Problemy i niebezpieczne zachowanie innych przedyskutuj w konstruktywnej atmosferze.
Trzymanie się razem.
– Motocyklista jadący na czele ustala tempo i na prostych zbiera grupę razem.
– Co jakiś czas następuje zmiana prowadzącego przez jego przesunięcie na sam koniec grupy (cała grupa go wyprzedza na jego sygnał).
– Każdy z jadących jest odpowiedzialny za to, by jadący bezpośrednio za nim wykonał wymagany skręt.
– Jeśli ktoś się zgubił dzwoń na jego komórkę co kwadrans od pełnej godziny.
– Jeśli się zgubiłeś wróć do ostatniego miejsca w którym widziałeś grupę i czekaj.
W razie wypadku.
– Ustaw kolegów przed i za miejscem wypadku, by ostrzegali innych kierujących.
– Zadzwoń pod 112 lub 997, albo wyślij kolegę do najbliższego domu po pomoc.
– Pierwszej pomocy udzielaj tylko gdy to niezbędne i/lub przeszedłeś przeszkolenie (patrz komentarz 2).
– Unikaj przesuwania poszkodowanego oraz zdejmowania jego ubrania/kasku bez potrzeby. 328. KB więcej | Bezpieczeństwo] |
|
|
Ostatnio zamieszczone filmy na YouTube WebChapter
opracował: Kris z WebChapter |
|
|
|
|
|
|
|
|
| Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów. |
|
|
|

Zobacz
dojazd
BAR
PARKOWY
MYŚLENICE-ZARABIE,
UL. PARKOWA 1G
TEL. (012) 272-04-35
FAX. (012) 637-31-43 |
|
|
| Harley-Davidson Club RENEGADES |
|
|
|
|